search

 
 
 
 

Dowcipy, kawały, żarty - wariaci, o wariatach

Na wycieczkę rowerową wyruszyło dwóch wariatów. Jadą... jadą... Nagle jeden zatrzymuje się i spuszcza powietrze z kół.
- Co ty robisz? - pyta drugi.
- A siodełko było za wysoko - odpowiada tamten.
Na to ten drugi zamienia miejscami kierownicę z siodełkiem. Teraz ten co spuszczał powietrze, zdziwiony pyta się:
- A co ty wyprawiasz?
- Zawracam, z takim idiotą jak ty nie jadę dalej!
 1008    
Facet jedzie samochodem i słyszy w radiu komunikat:
- Uwaga! Jakiś wariat na drodze 123 jedzie pod prąd!
Słysząc to, kierowca rozgląda się i mówi do siebie:
- Jaki jeden wariat? Są tu ich tysiące!
 1006    
Siedzi w oknie wariat i krzyczy do ludzi
- Jestem wysłannikiem boga! Jestem wysłannikiem boga!.
Na to drugi wariat
- Nieprawda! Nie słuchajcie go! Ja nikogo nie wysyłałem!
 1004    
Siedzą wariaci na drzewie i udają gruszki. Jeden pyta:
- Dojrzałeś?
- Nie - odpowiada drugi.
Sytuacja powtarza się. Za trzecim razem pyta:
- Dojrzałeś?
- Tak.
- No to spadaj!
 1004    
- Co to jest antykwariat?
- To jest związek 20 letniego mężczyzny z 50 letnią kobietą.
Ona antyk, a on wariat.
 1003    
Przez park przynależący do domu wariatów idzie ordynator i spostrzega pacjenta siedzącego na ławce i walącego się kamieniem w głowę...
- Co robisz???
- Narkotyzuję się!!!
Idzie wiec dalej, a tam kolejny wariat siedzi i tłucze w swoja głowę dwoma kamieniami...
- Co robisz???
- Biorę podwójna dawkę dzisiejszej działki...
Poszedł ordynator dalej wzruszając ramionami, a tu patrzy, a na kupie kamieni siedzi trzeci wariat i rozgląda się wokół...
- A Ty co robisz????
- Sprzedaję narkotyki....
 1002    
Jadą wariaci autobusem i zepsuł się autobus. Wariaci pouciekali tylko kierowca był normalny i poszedł zobaczyć co się zepsuło. Idzie jeden wariat i mówi:
- A ja wiem co się zepsuło.
- A idź mi stąd wariacie - odpowiada kierowca.
Przychodzi po raz drugi i mówi:
- A ja wiem co się zepsuło.
- A idź mi stąd wariacie - odpowiada kierowca.
Sytuacja powtarza się po raz trzeci a wariat mówi to samo:
- A ja wiem co się zepsuło.
Zdenerwowany kierowca pyta się:
- No co?
- Autobus.
 1002    
Dwóch wariatów kąpie się nad rzeką nagle jeden z nich zauważa pływające zwłoki:
- O rany trzeba mu zrobić sztuczne oddychanie: więc wyciągnął rurkę i wsadził ją trupowi w dupę po chwili zmęczenia mówi:
- Zmęczyłem się więc teraz Ty
- Wiesz co brzydzę się Tobą.
Po czym wyciągnął rurkę i wsadził drugą stroną
 1002    
Idą dwaj wariaci przez pustynię i niosą budkę telefoniczną. Nagle zaczyna ich gonić lew. Wariaci stawiają budkę na piasku - jeden z nich wskakuje do środka, a drugi ucieka przed lwem naokoło budki.
Wariat z budki odzywa się:
- Co ty się męczysz? Wskakuj do budki! Zaraz lew Cię złapie!
- Nie martw się! Mam nad nim trzy okrążenia przewagi...
 1002    
Idzie wariat drogą i krzyczy:
- BĘDĘ CHODZIŁ, BĘDĘ CHODZIŁ!
Przechodnie się pytają:
- Czy to jakiś cud?
- Nie, właśnie ukradli mi auto!
 1002    
- Jak powstała Francja?
- Gdy Rzymianie wypływali, żeby podbić Anglię, zostawili chorych i wariatów.
 1002    
Co robi homoseksualista w szpitalu dla wariatów?
- Rżnie głupa...
 1002    
Dowcipy, kawały, żarty
Facet stoi na przystanku, a koło niego gościu i ciągle mu szepcze:
- Jeleń, rogacz, rogi...
Facet go ignorował, ale trwało to kilka dni. W końcu nie wytrzymał i mówi do żony:
- Czy ty mnie przypadkiem nie zdradzasz?
- Nie, a czemu?
- Bo gościu stoi na przystanku i ciągle mi gada: jeleń, rogacz, rogi.
- Nie przejmuj się wariatami.
Na następny dzień facet idzie na przystanek, a gościu znowu mu nadaje:
- Jeleń, rogacz, rogi... kapuś...
 1001    
Dwóch wariatów rozbraja bombę..
- A jak wybuchnie? - pyta się jeden
- Nic nie szkodzi, mam drugą...
 1001    
Dwóch wariatów znalazło się w jednej celi.
- Na ile lat cię skazali? - pyta się jeden drugiego.
- Na 10.
- Mnie na 15, więc zajmij łóżko przy drzwiach, bo prędzej wychodzisz.
 1001    
Idą dwaj wariaci przez pustynię. Jeden z nich niesie worek kamieni. W końcu drugi wariat nie wytrzymuje i pyta:
- Ej, a ty po co niesiesz te kamienie?
- To bardzo proste. Jak zacznie nas gonić lew, to rzucę kamienie i będzie mi lżej uciekać!
 1001    
Idzie trzech wariatów po torach kolejowych.
- O jakie te schody płaskie.
- O jaka ta poręcz niska.
- Nie przejmujcie się, winda już jedzie!
 1001    
Uciekł pacjent z wariatkowa. Przechadzał się po łące koło jeziora i nagle zobaczył, że topi się jakiś człowiek. Natychmiast wskoczył do wody i uratował nieszczęśnika. Na miejsce wypadku przyjechała policja oraz dyrektor wariatkowa, który rzecze do pacjenta tak:
- Mam dla ciebie jedną dobrą wiadomość i jedną złą. Dobra to taka, że za dobre sprawowanie i uratowanie życia drugiej osoby zostajesz wypuszczony z zakładu. Natomiast zła to ta, że niestety czlowiek, którego uratowałeś, powiesił się i nie żyje.
- Szefie, on się nie powiesił. Ja go powiesiłem na gałęzi, żeby wysechł...
 1001    
Idą dwaj wariaci przez wieś i widzą, krowę a przy niej siedzącą kobietę. Podchodzą i jeden pyta:
- Co robisz?
- Doję krowę.
- A dlaczego ta krowa pije wodę z wiadra?
- Bo jak pije wodę to daje więcej mleka.
- Aha...
Wariaci poszli dalej. Po pewnym czasie spotkali krowę, ale tym razem nie było już przy niej nikogo.
Zabrali ją nad staw, jeden włożył jej łeb do wody, a drugi zaczął doić. Doi, doi, i po 10 wiadrze mleka krowa z wycieńczenia załatwiła się. Dojący wariat do kumpla:
- Nie tak głęboko, bo szlam ciągnie!
 1001    
Idą dwaj wariaci przez pustynię. Jeden z nich niesie worek kamieni. W końcu drugi wariat nie wytrzymuje i pyta:
- Ej, a ty po co niesiesz te kamienie?
- To bardzo proste. Jak zacznie nas gonić lew, to rzucę kamienie i będzie mi lżej uciekać!
 1000    
Jednemu człowiekowi zaczęło się wydawać,że jest psem.Więc zamknięto go wariatkowie.
Po pewnym czasie jeden z jego kolegów spotyka tego człowieka na ulicy:
-O już cię wypuścili?
-No jak widzisz.
-Czyli już jesteś zdrowy?
-Oczywiście, możesz dotnąć mojego nosa i zobaczyć jaki jest zimny i wilgotny.
 1000    
Dowcipy, kawały, żarty
Dzwoni wariat do wariata o 4 nad ranem:
- Dzień dobry, czy tu numer: 12-34-56
- Nie, tu numer: 1-2-3-4-5-6.
- A to przepraszam, że pana budzę.
- Nic się nie stało, i tak musiełem wstać bo telefon zadzwonił.
 1000    
W domu wariatów salowy widzi jednego z pacjentów, który biega po korytarzu udając samochód.
- Co pan robi panie Marianie?
- A właśnie jadę do Gdańska. Salowy poszedł dalej, wszedł do pokoju Mariana żeby zmienić pościel i widzi jego współlokatora masturbującego się na łóżku.
- Co pan wyprawia?
- Ciii, Marian pojechał do Gdańska, a ja posuwam jego żonę!
 1000    
W zakładzie psychiatrycznym idzie wariat z pudełkiem na smyczy. Zauważył to lekarz i mówi:
- I co z pieskiem na spacerek się wyszło?!
- Tak, tak ktoś musi.
I było tak przez 6 dni, aż w końcu lekarz spotyka wariata i mówi:
- I co? Z pieskiem na spacerek?
- No co pan! Nie widzisz, że to jest pudełko?!
Lekarz wypuścił go z zakładu. Gdy wariat wyszedł poza mury zakładu mówi do pudełka:
- Ale ich nabraliśmy, co nie piesku?
 1000    
Dwaj wariaci uciekali nocą ze szpitala. Przy dyżurce mieli udawać koty, gdyby stróż się obudził. Idzie pierwszy wariat. Skrada się pod okienkiem stróża. Wtem spadła miotła.
Stróż pyta:
- Kto tam?
- Miau, miau... - odpowiada wariat, i poszedł.
Czołga się drugi, znowu spadła miotła.
Stróż:
- Kto tam?
- Drugi kot. - odpowiada wariat.
 1000    
Jest inspekcja w Domie Wariatów. Inspektor po kolei sprawdza wszystkie pokoje. Nagle zobaczył, że w jego kierunku biegnie wariat z nożem. No to inspektor przestraszył się i zaczał uciekać. Na pierwsze piętro, drugie, trzecie, czwarte, aż w końcu na strych, ale wariat ciągle za nim. W takim razie inspekor wspina się po drabinie na dach, pobiega do krawędzi dachu i zastanawia się: "Skoczyć, czy nie?". A wariat podbiega do niego i mówi:
- Teraz ty gonisz!
 1000    
Dwóch wariatów wybrało sie nad staw, żeby się pokąpać. Nagle jeden wyłowił trupa i jak to na pożądnego obywatela przystało postanowił go ratować. Wsadził trupowi rurkę w *zadkówę i zaczął dmuchać, kiedy się zmęczył zawołał swojego kolegę, aby ten mu pomógł. Drugi wariat wyciągnął trupowi rurkę z *zadku, i włożył drugą stroną i zaczął dmuchać. Pierwszy wariat zapytał się drugiego:
- Co ty robisz?
- Odwróciłem, bo po tobie się brzydzę!
 1000    
Idą dwaj wariaci przez ulice. Jeden mówi do drugiego:
- Ej Zenek, która jest godzina?
- Ta co była wczoraj o tej samej porze.
 1000    
Dwóch wariatów ucieka z wariatkowa, które jest otoczone siedmioma murami. Przeskoczyli pierwszy, zaraz drugi, później trzeci, czwarty, piąty...
Gdy przeskoczyli szósty jeden mówi:
- Stary, zmęczyłem się. Wracamy!
 1000    
Dwóch wariatów bawi się w sklep. Jeden mówi:
- Poproszę litr chleba.
- No coś ty. Mówi się kilogram chleba. Zamieniamy się rolami.
- Poproszę kilogram chleba.
- A dzbanek masz ?
 1000    
Idzie wariat ze szczoteczką do zębów na smyczy i spotyka lekarza. Lekarz:
- O widzę, że z pieskiem na spacerek się wyszło.
- No co pan, przecież to szczoteczka do zębów!
Lekarz poszedł do pokoju lekarskiego i mówi do kolegów lekarzy:
- Wiecie co? Ten pacjent spod 6 wyzdrowiał!
Wariat schował się za róg i mówi do szczoteczki:
- Ale go nabraliśmy. Co nie Azor?
 1000    
Mówi wariat do wariata:
- Ty, chodź uciekniemy z wariatkowa!
- No ale jak?
- Ja zaświecę żarówkę, a ty przejdziesz przez dziurkę od klucza!
- Ty myślisz, że ja jestem taki głupi, ty zgasisz światło, a ja się zaklinuję!?
 1000    
Dwóch wariatów bawi się w sklep.
- Poproszę litr chleba.
- Co ty wygadujesz?- mówi się kilogram chleba. Chodź zamienimy się miejscami.
- Poprosze kilogram chleba.
- A dzbanek pan ma?
 1000    
Przychodzi wariat do kiosku i mówi:
- Poproszę bilet.
- Normalny?
- Nie *pomylony!
 1000    
Przychodzi wariat do wariata:
- Co robisz?
- Piszę list.
- Do kogo?
- Do siebie.
- A co tam piszesz?
- No co ty głupi jesteś? Skąd mam wiedzieć? Przecież listonosz dopiero za trzy dni przyniesie.
 1000    
Obok plantacji truskawek stał sobie dom wariatów. Pewnego dnia jeden z pacjentów zobaczył rolnika nawożącego truskawki. Zaciekawiony podszedł do niego i pyta:
- Co robisz?
Na to rolnik odpowiada:
- Nawożę truskawki.
- Aha... A co to znaczy?
- To znaczy, że posypuję je gnojem.
- Aaa... Bo wiesz co, a ja to truskawki posypuję cukrem, no ale ja to jestem wariat...
 1000    
Wieczorem w parku policjant zatrzymuje młodego człowieka.
- Dowód osobisty, proszę!
Przegląda dowód mówiąc:
- W Krakowie mieszkamy, co?!
- W Krakowie mieszkamy.
- Łazimy po parku wieczorem, co?!
- Ano łazimy.
- Strugamy wariata, co?!
- Ano strugamy.
- Ooo, widzę, że studiujemy!!
- Nie panie władzo, JA studiuję
 1000    
Dowcipy, kawały, żarty
Gdy świat przestanie się zbroić,
A w wojsku zabraknie etatów,
Broń oddamy do hut,
A trepów do domu wariatów.
 999    
Wariat dzwoni do wariata:
- Pszeprasszam? Szy to numerr: 55-55-55?
- Niee... to numer 555-555!
- Achaa... To pszepraszam sze pana obudziłem...
- Nie sszkodzi i tak musiałem wsstać, żebyy odebrać telefon...
 999    
.
To top